AI, którego trzeba pilnować
„AI zabierze mi pracę!” Nie tym razem. Powód jest prozaiczny: AI nadal trzeba nadzorować, a ktoś musi napisać prompt.
Weźmy studium przypadku, które pokazuję na szkoleniach. Po lewej zdjęcia referencyjne produktu. Obok dwa warianty wygenerowane w dwóch różnych narzędziach.
W pierwszym narzędziu pierwsza wygenerowana grafika zmieniła produkt - usunęła z niego suwak. Z punktu widzenia sklepu to nie jest „drobna nieścisłość”, tylko zdjęcie produktu, którego nie ma w ofercie. Trzeba było wrócić do promptu, dopisać wprost, co ma zostać zachowane, i wygenerować ponownie.
I to jest cała odpowiedź na pytanie o zastępowalność. Narzędzie nie wie, że suwak jest istotny. Wie to osoba, która zna produkt, zna klienta i wie, co się dzieje, gdy klient dostanie coś innego niż na zdjęciu.
Co z tego wynika dla firmy, która chce wejść w AI:
- ktoś w zespole musi odpowiadać za weryfikację - to rola, nie „dodatkowy obowiązek dla wszystkich”
- potrzebujecie listy rzeczy, których na zdjęciu produktu zmieniać nie wolno
- prompt to zasób firmowy: raz dopracowany, powinien być zapisany i używany ponownie, a nie wymyślany od nowa
- AI skraca postprodukcję i warianty, nie zastępuje decyzji o tym, co jest poprawne
AI w produkcji contentu opłaca się dokładnie wtedy, gdy ma nad sobą proces. Bez procesu generuje szybciej to, co i tak trzeba poprawić.